Nie płacz, Europo!

Drukuj

Dwa dni po masakrze w belgijskiej stolicy oraz centrum życia politycznego Unii Europejskiej, my, Europa, znów zapłakaliśmy. Napisałem na Twitterze, że nie należy płakać, a otworzyć szeroko oczy na rzeczywistość w której żyjemy oraz na potencjalną, w której może przyjść nam w przyszłości funkcjonować. Gdy kilka lat temu słuchałem przepowiedni o nadciągającym kalifacie, o wojującym islamie, o ścinaniu głów, nie umiałem tak naprawdę wziąć tego na serio. Traktowałem to jako pojedyncze akty terroru, nie starałem się wiązać ich z określoną religią, a tym bardziej kolorem skóry.

Dziś jednak, w tym niewątpliwie krytycznym momencie nie tylko dla Belgów ale dla całej cywilizacji europejskiej, musimy zacząć „mówić jak jest”. Tak, to zabił islam, bojownicy ruchu politycznego ISIS, którzy wykorzystując demokratyczne instytucje oraz liberalne obyczaje urządzają nam w Europie piekło. Oczywiście nie można popaść w histerię i wsłuchać się bezwzględnie w przepowiednie o obaleniu UE i wprowadzeniu na jej terenie kalifatu. Trzeba natomiast jasno i bez zbędnej poprawności politycznej opracować plan działania, zbrojny plan działania. Należy odrzucić pojęcie islamofobii w kontekście walki z Państwem Islamskim. Skoro unijne elity twierdzą i twardo przekonują nas, że ISIS nie ma nic wspólnego z prawdziwym islamem to dlaczego problemem jest jakakolwiek agresja w ich kierunku? Gdzie ta hucznie zapowiadana odpowiedź Europy na zamachy w Paryżu przez prezydenta Hollanda? Tam giną ludzie i sprowadzanie całej dyskusji do tego, że te morderstwa nie wystawiają opinii wszystkim muzułmanom jest czymś kompletnie niezrozumiałym. Głowy państw, przywódcy wielkiej koalicji międzynarodowej czy miejscami ponadnarodowej powinni rozumieć, że to już nie jest problem braku tolerancji, lecz strach. Ludzie mają taką opinię na temat islamu jakiego islamu zaznali. To nie ofiary zamachów terrorystycznych są odpowiedzialne za islamofobię, a sami islamiści, którzy poprzez takie ataki kreują swój wizerunek i chcą być tak postrzegani.

Gdy Breivik mordował na norweskiej wyspie Utoya nie było ani mowy o tym, że to katolicki fundamentalista. Określano go jako mordercę, który nie powinien wyjść nigdy z więzienia. Jego wiara była mało istotna, w przypadku zamachów robi się natomiast wszystko, aby wykreować na pierwszy plan brak związku między religią, a samym aktem terroru. Nie jestem zwolennikiem religii jako fundamentu, na którym ma się opierać państwo czy też myśli, za którą mają podążać miliony. Obecna sytuacja świetnie ukazuje, że religia jest opium dla ludu. Terroryści wysadzają się w powietrze w imię niewidzialnego boga, który nigdy się nie narodził. Nie sposób ocenić czy więcej w tym szaleństwa czy kalkulacji politycznej. Należy niestety przyjąć, że tacy ludzie są i będą oraz… że należy z nimi walczyć! Głównym problemem Europy jest jej spojrzenie na to wszystko, ISIS od dawna prowadzi wojnę z cywilizacją zachodnią. Unia Europejska czy też słabe Stany Zjednoczone nie nazywają tego wojną i nie traktują całej sytuacji nad wyraz szczególnie. Życie jest dla nas rzeczą świętą, islamiści zaś owijają się pasami szahida by zginąć w imię Allaha. Różnica widoczna jest gołym okiem. Osobiście uważam, że wydarzenia z Belgii nie przyczynią się do radykalizacji działań unijnych. To jeszcze za mało, by Europa poczyniła zdecydowane kroki – może przyjść nam czekać na całkowitą polaryzację na prawicy, jeśli chodzi o europejskie rządy lub też przeżyć ostateczny szok po kolejnym zamachu. Europa nie może brać przykładu z jej zewnętrznej przedstawicielki, płacz nic tu nie da.

Pozdrawiam!

Czytaj również